niedziela, 29 grudnia 2013

" Najlepszym lekarstwem na złamane serce jest ponowne zakochanie się .. "


- Zatańczysz . ? - Zapytał mile Jacob wyciągając rękę w moim kierunku .
Ciemność przytłaczała nas wszystkich, w tle świeciły kolorowe światełka, panowała miła atmosfera .
Spojrzałam na niego i bez wahania wstałam, złapałam go za nadgarstek i ruszyliśmy na parkiet .
Objął moje biodra, a ja delikatnie przybliżyłam się do niego . Byliśmy tylko ja z Jacobem i ON z nią . Tak, moją uwagę przukłuwali tylko oni, wtuleni w siebie jak dwa gołębie . W tle leciało ' Forever Young ' . Co chwilę spoglądałam na nich w smutku i żalu . Z każdym kolejnym moim spojrzeniem jeszcze bardziej byli wtuleni w siebie . ONA TRZYMAŁA RĘCE NA JEGO SZYJI .. - Przecież to ja powinnam zająć jej miejsce .. ! - No przynajmniej tak mi się wydawało ..
Byłam załamana, a wręcz miałam ochotę płakać, kiedy widziałam ich twarze w takiej bliskości . Moje serce krwawiło czarną krwią . Miałam ochotę ją wtedy zabić .. ale jakaś środkowa siła nie pozwalała mi na to . Zazdrościłam jej .. tak, zazdrościłam, że nie mogę być w jego ramionach, że nie mogę czuć tego samego, co ona . To było nie fair .
Miałam łzy w oczach . Żeby sobie zrekompensować ten ból, jeszcze bardziej wtuliłam się w Jacoba . Od tego czasu próbowałam nie zwracać już na nich uwagi . Otulona ciepłem i pozytywną energią Jacoba pomału odsuwałam od siebie smutek .

" Nie mów, że miłości nie ma, dopóki sam jej nie doświadczysz .. "


- Lubisz cukierki . ? - Zapytał z uśmiechem Bruno przysiadając się do mojego stolika .
- A kto ich nie lubi .. - Odpowiedziałam zrezygnowanym głosem patrząc przed siebie .
- No to trzymaj . - Wręczył mi ' białego Michałka ' .
- Nie mogę .. Jestem zbyt gruba . - Posmutniałam .
- Co ty wygadujesz . ? - Spojrzał na mnie z oburzoną miną . - Jesteś chuda, chuda i piękna .
Zamilczałam . W tle leciała ' Dirty Diana' Jacksona . Obserwowałam, jak inni oddają się w ruch piosenki . Nie dziwiłam się, była idealna do tańca .
- Chodź . - Delikatnie pociągnął moją rękę i wyszliśmy .
Gdy byliśmy już na dworze, przy blasku księżyca Bru ( bo tak wszyscy do niego mówiliśmy ) złapał za moje zniszczone od cięcia nadgarstki . Pogłaskał je subtelnie .
- Dlaczego to robisz . ? - Spojrzał na moje rany .
- Bo dzięki temu czuję się lepiej .
- Kalecząc swoje ciało . ?
- Tak .
Na chwilę oboje zamilczeliśmy . Widziałam po jego oczach, że najchętniej ucałowałby moje ' wyczyny ' na rękach . Stałam tam z niechęcią i brakiem zainteresowania . Patrzyłam z obojętnością . Ale on miał przeciwne uczucia .
- Wiesz czym jest miłość . ?
- Nie wierzę w nią .
- Ale ja .. - Przerwał - Ale ja cię kocham . Rozumiesz . ? Kocham .
Odebrało mi mowę . Miałam łzy w oczach .
Nie sądziłam, że ktoś może sie mną interesować, a napewno nie Bruno . Z kolejnymi sekundami zaczęłam to doceniać . Był wpatrzony we mnie jak w obrazek . Swoimi pięknymi błękitnymi oczami wydobywał ze mnie słabość .
Delikatnie i z czułością mnie objął . Powoli zaczęłam czuć radość . Nasze twarze się przybliżały . Pocałował mnie . Poczułam ją, poczułam miłość .

" Moje urodziny "


- Angelo wstawaj . ! - Obudził mnie troskliwy i ciepły głos . - Wstawaj moja mała smerfetko . - Dodał z roześmianiem .
Budziłam się ociężale z niesamowitego snu . Śniły mi się gwiazdy .. Tak, to dziwne, ale niesamowite .
- Dziś twoje urodziny . - Powiedział, kiedy jeszcze byłam wtulona w poduszkę . Kątem oka widziałam, że za sobą trzyma coś białego .
- Oh, Mike . Naprawdę . ? - Odpowiedziałam z ironią, znów zamykając oczy, aby jeszcze trochę sobie pospać .
- Przecież dziś 23 grudnia . Twoje urodziny . - Mówił podchodząc do mnie, przytulając i dając soczystego całusa . Następnie wręczył mi dużego białego misia . - Tak, to właśnie jego trzymał za sobą .
Był kochany . Chociaż byliśmy razem już rok, on nadal mnie zaskakiwał .
- Dziękuję . - Odwzajemniłam gest .
- Na dole czeka śniadanie . Pośpiesz się, bo wystygnie . - Pocałował mnie w policzek i wyszedł .
Po zjedzeniu wspólnego posiłku Michael zabrał mnie na małą wycieczkę . Zwiedziliśmy dużo ciekawych miejsc, spacerowaliśmy przy pięknym zachodzie słońca .
Na koniec byliśmy u jego krewnych . To obszerna rodzina . Oni mają 3-piętrowy dom . ! Ale to bardzo mili i porządni ludzie . Michael opowiadał, że przyjeżdżał do nich na wakacje i wraz z braćmi bawili się w chowanego .
Rozmawialiśmy, piliśmy herbatkę, pani Dowson poczęstowała nas ciasteczkami według własnego przepisu . Mogliśmy czuć się jak u siebie w domu . Kiedy atmosfera się rozluźniła, Mike zaciągnął mnie do jakiegoś starego pokoju na najwyższym piętrze pod pretekstem obejrzenia dawnych zdjęć .
Wchodząc po schodach mówił, jaki to stary dom i przydałby się remont . Ale państwo Dowson i ich dzieci korzystają tylko z parteru i 1 piętra, więc nie był on tak bardzo konieczny .
Gdy byliśmy już w pokoju, Michael zaczął mnie całować .
- Ty wariacie . - Roześmiałam się . - Przestań . To szalone .
- Nikt nas tu nie zobaczy . Oni siedzą na dole i myślą, że oglądamy albumy . No chodź . - Uśmiechnął się do mnie, pokazując swoje białe ząbki .
Uległam . Czułam jak całuje mnie po szyi i cały czas się zniża .
Znaleźliśmy starą, ale wygodną kanapę . Położyliśmy się . Subtelnie całował mój brzuch . Po kilku pieszczotach musieliśmy przejść do sedna sprawy, aby nikt nas nie zdążył przyłapać . Co chwilę wzdychaliśmy . Staraliśmy się być dosyć cicho . Towarzyszyła nam niesamowita adrenalina .
 Doszliśmy do finału . Nasze ruchy zwalniały, w końcu przestaliśmy . Mój ukochany pocałował mnie delikatnie w czoło . Jak gdyby nigdy nic wstaliśmy i ubraliśmy się . Przekraczając próg pokoju przytuliliśmy się . Dobrze, że państwo Dowson nie dowiedzieli się co robimy na górze, chyba się nie dowiedzieli ..
" Spotkanie z Królem Popu "

Tłum ludzi czekających na coś niesamowitego . Krzyczący i piszczący z radości . Na początku ja . Nadal nie mogąca uwierzyć, że tam jestem . Wielkie show . Wszystkie światła gasną . Reflektory wskazują na środek sceny, zapalają się . Jest . ! Stoi z kapeluszem w ręku . Rozpoczyna się Billie Jean . Klasyczne ruchy i tradycyjny taniec . Coś niesamowitego . Wszyscy piszczą . Perfekcyjny układ i doskonały głos i On, wykrzykujący ' Aow . ! ' . Po skończeniu piosenki coś mówi, mówi swoim delikatnym głosem . Nie słyszę, dziewczyny za mną tak piszczą, że nie da rady, aby usłyszeć . Wprowadzają mnie na scenę . Nie kontaktuję . Idę jak ospała i naćpana . Nawet nie mam sił, aby wydukać z siebie jakieś słowo . Mówi, że ta piosenka jest dla mnie . Zaczyna się . ' You Are Not Alone ' . Która z nas nie chciałaby tego usłyszeć od kogoś kochanego . ? Śpiewa do mnie i dla mnie . Nadal nie kontaktuję . Mam uczucie, jakbym miała zaraz zemdleć - ale coś mnie trzyma, jakaś siła .. zaraz .. on mnie tuli . ! Michael Jackson śpiewa dla mnie i mnie tuli . ! Ale zaraz .. to jeszcze nie koniec . Widząc mój cudowny uśmiech całuje mnie delikatnie w policzek . Tak, on kocha każdego swojego fana . Nic do mnie nie dochodzi, radość i szczęście ogarnęło moją osobę . Jestem sparaliżowana . Mam mroczki przed oczami . Odpływam w sen . Czarna plama . Zemdlałam, czy może .. umarłam . ? Z innej perspektywy widzę, jak Michael trzyma mnie na rękach .. no właśnie, MNIE . Ale przecież ja jestem gdzie indziej . Czyżbym wyszła z ciała . ? Zaraz podbiegają sanitariusze i biorą moje ciało, następnie wynoszą je na noszach . Próbuję coś zrobić, ale nie mogę . Krzyczę, ale mój krzyk jest nierealny . Poczułam mocne uderzenie w klatkę piersiową . Bum . Jestem na ziemi, w swoim ciele . Nie wiem co się stało . Ociężale się budzę . Widzę jakiś obcych gości przy mnie - to chyba z pogotowia - i widzę Jego . Siedzi zakłopotany . Kiedy widzi, że się ocknęłam, mówi, że zemdlałam . Przytula mnie . Mam wielkie szczęście .