- Angelo
wstawaj . ! - Obudził mnie troskliwy i ciepły głos . - Wstawaj moja mała
smerfetko . - Dodał z roześmianiem .
Budziłam się ociężale z niesamowitego snu . Śniły mi się gwiazdy .. Tak, to dziwne, ale niesamowite .
- Dziś twoje urodziny . - Powiedział, kiedy jeszcze byłam wtulona w poduszkę . Kątem oka widziałam, że za sobą trzyma coś białego .
- Oh, Mike . Naprawdę . ? - Odpowiedziałam z ironią, znów zamykając oczy, aby jeszcze trochę sobie pospać .
- Przecież dziś 23 grudnia . Twoje urodziny . - Mówił podchodząc do mnie, przytulając i dając soczystego całusa . Następnie wręczył mi dużego białego misia . - Tak, to właśnie jego trzymał za sobą .
Był kochany . Chociaż byliśmy razem już rok, on nadal mnie zaskakiwał .
- Dziękuję . - Odwzajemniłam gest .
- Na dole czeka śniadanie . Pośpiesz się, bo wystygnie . - Pocałował mnie w policzek i wyszedł .
Po zjedzeniu wspólnego posiłku Michael zabrał mnie na małą wycieczkę . Zwiedziliśmy dużo ciekawych miejsc, spacerowaliśmy przy pięknym zachodzie słońca .
Na koniec byliśmy u jego krewnych . To obszerna rodzina . Oni mają 3-piętrowy dom . ! Ale to bardzo mili i porządni ludzie . Michael opowiadał, że przyjeżdżał do nich na wakacje i wraz z braćmi bawili się w chowanego .
Rozmawialiśmy, piliśmy herbatkę, pani Dowson poczęstowała nas ciasteczkami według własnego przepisu . Mogliśmy czuć się jak u siebie w domu . Kiedy atmosfera się rozluźniła, Mike zaciągnął mnie do jakiegoś starego pokoju na najwyższym piętrze pod pretekstem obejrzenia dawnych zdjęć .
Wchodząc po schodach mówił, jaki to stary dom i przydałby się remont . Ale państwo Dowson i ich dzieci korzystają tylko z parteru i 1 piętra, więc nie był on tak bardzo konieczny .
Gdy byliśmy już w pokoju, Michael zaczął mnie całować .
- Ty wariacie . - Roześmiałam się . - Przestań . To szalone .
- Nikt nas tu nie zobaczy . Oni siedzą na dole i myślą, że oglądamy albumy . No chodź . - Uśmiechnął się do mnie, pokazując swoje białe ząbki .
Uległam . Czułam jak całuje mnie po szyi i cały czas się zniża .
Znaleźliśmy starą, ale wygodną kanapę . Położyliśmy się . Subtelnie całował mój brzuch . Po kilku pieszczotach musieliśmy przejść do sedna sprawy, aby nikt nas nie zdążył przyłapać . Co chwilę wzdychaliśmy . Staraliśmy się być dosyć cicho . Towarzyszyła nam niesamowita adrenalina .
Doszliśmy do finału . Nasze ruchy zwalniały, w końcu przestaliśmy . Mój ukochany pocałował mnie delikatnie w czoło . Jak gdyby nigdy nic wstaliśmy i ubraliśmy się . Przekraczając próg pokoju przytuliliśmy się . Dobrze, że państwo Dowson nie dowiedzieli się co robimy na górze, chyba się nie dowiedzieli ..
Budziłam się ociężale z niesamowitego snu . Śniły mi się gwiazdy .. Tak, to dziwne, ale niesamowite .
- Dziś twoje urodziny . - Powiedział, kiedy jeszcze byłam wtulona w poduszkę . Kątem oka widziałam, że za sobą trzyma coś białego .
- Oh, Mike . Naprawdę . ? - Odpowiedziałam z ironią, znów zamykając oczy, aby jeszcze trochę sobie pospać .
- Przecież dziś 23 grudnia . Twoje urodziny . - Mówił podchodząc do mnie, przytulając i dając soczystego całusa . Następnie wręczył mi dużego białego misia . - Tak, to właśnie jego trzymał za sobą .
Był kochany . Chociaż byliśmy razem już rok, on nadal mnie zaskakiwał .
- Dziękuję . - Odwzajemniłam gest .
- Na dole czeka śniadanie . Pośpiesz się, bo wystygnie . - Pocałował mnie w policzek i wyszedł .
Po zjedzeniu wspólnego posiłku Michael zabrał mnie na małą wycieczkę . Zwiedziliśmy dużo ciekawych miejsc, spacerowaliśmy przy pięknym zachodzie słońca .
Na koniec byliśmy u jego krewnych . To obszerna rodzina . Oni mają 3-piętrowy dom . ! Ale to bardzo mili i porządni ludzie . Michael opowiadał, że przyjeżdżał do nich na wakacje i wraz z braćmi bawili się w chowanego .
Rozmawialiśmy, piliśmy herbatkę, pani Dowson poczęstowała nas ciasteczkami według własnego przepisu . Mogliśmy czuć się jak u siebie w domu . Kiedy atmosfera się rozluźniła, Mike zaciągnął mnie do jakiegoś starego pokoju na najwyższym piętrze pod pretekstem obejrzenia dawnych zdjęć .
Wchodząc po schodach mówił, jaki to stary dom i przydałby się remont . Ale państwo Dowson i ich dzieci korzystają tylko z parteru i 1 piętra, więc nie był on tak bardzo konieczny .
Gdy byliśmy już w pokoju, Michael zaczął mnie całować .
- Ty wariacie . - Roześmiałam się . - Przestań . To szalone .
- Nikt nas tu nie zobaczy . Oni siedzą na dole i myślą, że oglądamy albumy . No chodź . - Uśmiechnął się do mnie, pokazując swoje białe ząbki .
Uległam . Czułam jak całuje mnie po szyi i cały czas się zniża .
Znaleźliśmy starą, ale wygodną kanapę . Położyliśmy się . Subtelnie całował mój brzuch . Po kilku pieszczotach musieliśmy przejść do sedna sprawy, aby nikt nas nie zdążył przyłapać . Co chwilę wzdychaliśmy . Staraliśmy się być dosyć cicho . Towarzyszyła nam niesamowita adrenalina .
Doszliśmy do finału . Nasze ruchy zwalniały, w końcu przestaliśmy . Mój ukochany pocałował mnie delikatnie w czoło . Jak gdyby nigdy nic wstaliśmy i ubraliśmy się . Przekraczając próg pokoju przytuliliśmy się . Dobrze, że państwo Dowson nie dowiedzieli się co robimy na górze, chyba się nie dowiedzieli ..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz